Tak niewiele...

Tak niewiele trzeba: spojrzeć w oczy i uśmiechnąć się do dziecka. Tak właśnie - spojrzeć i podzielić się ciepłem uśmiechu. A później słowem. I nie można do dziecka przestać mówić. Nawet, gdy się milczy. Bo słowa powinny trwać w sercu i żyć w ustach.

One muszą czekać na sposobność, aby wybiec ku dziecku, aby je odnaleźć w jego potrzebie naszej obecności. Obecności niekiedy milczącej, ale właśnie, ale wszak gotowej do przemiany w słowo. 

Najpiękniej jest się przy dziecku, gdy się z nim rozmawia.
Najpiękniej i najmądrzej.